poniedziałek, 26 września 2016

Jak żyć - pytam grzecznie?

Zebrałam właśnie wszystkie Wasze zwierzęce historyjki. Jest ich piętnaście. Potrzebujemy - jak wiadomo - dwunastu. No i nie wiem. Na losowanie trochę za mało. Może zamieszczę je tutaj i będziemy głosować? Nie potrafię zamieścić sondy, ale tyle opanujemy w komentarzach. Czy mam wybrać autorytatywnie, z pozycji PrezesKury? Pamiętajcie, że historyjki mają być inspiracją do rysunków (omamuniu!), powinny zatem być wyraziste. Nie wiem, no nie wiem! Proszę o decyzję.
 Na okrasę moje psuje:

Poczytaliśmy:



Pokopaliśmy:




Znudziliśmy się:


sobota, 24 września 2016

I cóż, że wrzesień?

Za to jaki piękny! Do bólu żyję chwilą, co najwyżej dniem dzisiejszym, taki czas. Wrzesień mnie (nas, w Wielkopolsce) rozpieszcza do wypęku. Wieczór po bardzo pracowitym dniu jest tak ciepły, że spokojnie można siedzieć sobie na gumnie i się napawać. Nie ma już komarów, jest cieplutko jak w lipcu, pachnie smagliczka i skoszona trawa, toteż siedzę i się gapię. Ot, patrzę tu i tam, nic szczególnego. Przyleciały do wodopoju kopciuszki (znaczy, jeszcze są, w przeciwieństwie do jaskółek), nie zdążyłam sięgnąć po aparat - płochliwe są. Tak sobie siedząc fotografowałam przyrodę nieco mniej ożywioną niż kopciuszki, nie ruszając zadka z fotela na tarasie. Tak siedziałam:

.
I tak:


To było pod stołem. Ponad nim, na wprost:



I z prawej:


Bardziej w lewo:




A nad głową:

Matko, rozbijo się!

Aaaaaa!!!


Ufff... dały radę! Jeden poleciał wyraznie na zachód, drugi wyraznie na północ
No i tak. Płotek taki zmajstrowałam, bo pieski obsikujo lawendę:




Znów wzięło mnie na niebieski:




Dziury w drzwiach to nie przypadek, hrehrehre, służą jeżom, ryjówkom, myszom i Stefanowi. A gdyby się klucza zapomniało to i mnie!
Poza tym kamienie spod Gubałówki wreszcie znalazły godne i ostateczne miejsce:


Efekt jest taki:


Wisienka na torcie:


Poza tym skosiłam trawę, zlikwidowałam i uporządkowałam rabatę z kosmosami uprzednio zebrawszy nasionka, przesadziłam rojniki, bo się bardzo wyroiły, przycięłam krzaczory i nie zrobiłam obiadu.
No. To teraz czekam na peany.
Oraz na historie związane z Waszymi (niekoniecznie) zwierzętami. Będzie losowanie, o ile nazbieramy więcej niż 12 opowieści. Na razie nie liczyłam ile ich mamy. Pomyślę o tym jutro...

środa, 21 września 2016

Biała Kura 2017 rozprostowuje skrzydła

Bardzo Wam dziękuję za erupcję mózgów pod poprzednim postem. Robimy już trzeci kalendarz i tylko pierwszy wymyśliłyśmy w trójkę - Gosianka, Marija i ja. Od ubiegłego roku stał się naszą wspólną, blogokurniczą sprawą i to jest fantastyczne!
Wykluła nam się koncepcja kalendarza, jak na Kury przystało. A właściwie kilka koncepcji. Jednak na podstawie komentarzy wysnułam wniosek taki, że najbardziej podoba nam się pomysł Marii. Jest pogodny i z przesłaniem. Mówiąc w skrócie: wszystkie mamy zwierzęta, w większości są one z odzysku i wszystkie mamy na ich punkcie kuku na muniu (ktoś jeszcze pamięta to powiedzenie?). Zwierzęta rozrabiają, tłuką rodową zastawę, gryzą szpilki od Manolo Blachnika, strącają telewizory i monitory, przytrafiają im się różne rzeczy. Cokolwiek jednak zrobią, wybaczamy im, bo kochamy je bezwarunkowo! Powiem więcej i tu mówię wyłącznie za siebie - jeśli moje kotopsy coś zmalują, to zawsze jest to moja wina! Po co tak głupkowato stał ten monitor, dlaczego od razu nie przykleiliśmy ceramicznych kur w kuchni na półce? Mogłam zdjąć firanki jak tylko Czajnik zaczął przejawiać firankowe zainteresowania zamiast czekać, aż wyrwie karnisz ze ściany, itd. itd.
Idea nowego kalendarza polegałaby na tym, że Wy opowiadacie o tym, co zrobiły Wasze zwierzęta, ewentualnie ślecie fotkę - jeśli jest (to dla zapłodnienia mojej wyobrazni), ja rysuję, Wy układacie stosowne wierszyki. Kto chce i jak chce, a im śmieszniej, tym lepiej. Autorka wierszyka niekoniecznie musi być właścicielką zwierza. Widzę jednak jedną podstawową trudność. Potrzebujemy dwunastu historii, a zwierzęta mamy wszystkie (prawie). Proponuję byście słały opowieści - powiedzmy do końca tygodnia, tzn. do niedzieli, do godziny 20.00. Potem wylosujemy dwanaście Kur i dwanaście zwierząt i szlus. Szczegóły logistyczne jeszcze obmyślę, ale nie ma tu nic specjalnie skomplikowanego - chyba że coś mi umknęło.
Kalendarz musi być przyjemny dla oka, może bawić i wzruszać, a gdyby skłaniał do refleksji, byłby to kalendarzowy szczyt szczęścia. Co do jego walorów edukacyjnych, nie mam złudzeń. Rozchodzi się w małym nakładzie między ludzmi, którzy są w tym względzie wyedukowani. Kupują nasz kalendarz przez sentyment i z chęci pomocy - wszak wiadomo, że grosz jaki uda się uścibolić, służy zwierzętom w potrzebie. Może przy entym kalendarzu wreszcie się odbijemy tak, że to my będziemy rozdawać karty i dyktować warunki wszystkim zbirom zle traktującym zwierzęta?
Nie wiem, czy pomysł mnie nie przerośnie, trochę się boję. Proszę mnie zagrzać do walki.

Poza tym znalazłam kabelek i mogę pokazać Wam zdjęcie Belli u BDB. Mam nadzieję, że Mamalinka też ją widzi!


Moje koty mówią, że idzie zima. Uwaga, dużo nudnych zdjęć:

















U nas dzisiaj tak (22 września):



PS. Joasiu Tempo Giusto - gdzie jesteś?

niedziela, 18 września 2016

Nie uwierzycie

Bo trudno w to uwierzyć, ale minął kolejny rok. Każdemu i codziennie mija jakiś rok od czegoś, nam właśnie mija... kto zgadnie od czego nam mija kolejny rok? Od drugiej edycji kalendarza nam mija! To czas najwyższy, aby pomyśleć o - niewiarygodne - trzeciej już edycji kalendarza Biała Kura! Gosiankowe Piękne Koty pozostaną Pięknymi Kotami, chociaż będą też chyba musiały się tam zmieścić także Piękne Psy? O ile w przypadku Pięknych Kotów i Psów formuła jest jasna, o tyle w przypadku Białej Kury wymaga burzy mózgów. Ubiegłoroczna koncepcja bardzo nam się udała, ale czas na kolejną.
Z rozrzewnieniem wspominam Wasze odjechane pomysły na rysunki, Wasze wierszyki i zaangażowanie. Myślę, że ta łezka w oku będzie mi towarzyszyć po grób. Myślę też, że nie ma drugiej takiej kreatywnej grupy ludzi (kobiet w sumie, przy całym moim szacunku dla rodzynka - Koguta Honoris Causa) w kosmosie. Nie wszystkie znamy się osobiście, a jednak dajemy radę. Nikt nikogo nie zawiódł, nie oszukał, mamy do siebie zaufanie, to i robić się chce!
Gosianka i ja - jak co roku, niniejszym zarządzamy briefing (bo przecież nie ordynaryjną nasiadówkę!) w sprawie opracowania, a następnie zatwierdzenia przez Radę Nadzorczą (w osobie PrezesKury i Generały Gosianki) koncepcji kalendarza Biała Kura 2017.
Wszystkie zwierzaki-bohaterowie ubiegłorocznego kalendarza cieszą się swoimi domami i swoimi ludzmi - czego można chcieć więcej? Chyba tylko zwielokrotnienia liczby szczęśliwych zakończeń w tej materii.
Twarzą kampanii zostali Czajnik i Malinka. Bo tak! Fąfary!!!












No to odpalamy race i fajerwerki pomysłowości, tryskamy pomysłami i przerzucamy się koncepcjami. Kto pierwszy?


Mały bonusik w pakiecie: klangor żurawi. Niewiele widać, bo daleko były, ale słychać. Może to Was jeszcze bardziej natchnie?


video


video


I jeszcze coś! Spójrzcie, jakie ślicznotki u Psa w Swetrze (klik). Zakochujcie się, rozpowiadajcie, namawiajcie, proszę!!!